Orelion-59

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Orelion-59

Pisanie by Steve Ditko on Nie Cze 03, 2018 2:05 pm

Niewyróżniająca się niczym niewielka planetka pośrodku układu Skitarii. Nie zawiera zbyt wielu surowców naturalnych, zaś jej mieszkańcy są nieliczni, lecz mimo tego jest jedną z najlepiej prosperujących niezależnych planet. Znajduje się w miejscu, gdzie przecina się większość galaktycznych szlaków handlowych, dlatego też prywatni kupcy lubią rozkładać tam swoje skelpy prowadzić na niej handel. Oznacza to także, że to miejsce to istna mieszanina kultur, można tu znaleźć przedmioty pochodzące z dwóch różnych krańców galaktyki na dwóch stanowiskach obok siebie. Przez to, Orelion-59 przyciąga wielu klientów.

Tylko nieliczne budynki na tej planecie są postawione na stałe, gdyż przez wysokie podatki jakie nakładają natywni mieszkańcy tej planety, tylko najbogatsi kupcy, którzy zamierzają sporo zainwestować w tą planetę, są w stanie je budować. Istnieją oczywiście tańsze alternetywy, najbardziej popularną są proste stragany, które można szybko rozłożyć i złożyć. Przez niewielki rozmiar tego ciała niebieskiego, takie rozwiązania oznaczają, że czasami trzeba naprawdę długo czekać aż zwolni się jakieś miejsce. W efekcie planeta wygląda jak olbrzymie targowisko, ze straganami rozmieszczonymi jeden przy drugim, pozostawiając jedynie nieco miejsca dla klientów by mogli swobodnie się poruszać.
avatar

Steve Ditko

Liczba postów : 7
Join date : 04/05/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Orelion-59

Pisanie by Peter Quill on Nie Cze 03, 2018 3:14 pm

Milano unosiła się nad powierzchnią planety. O ile istnieją parkingi prywatne, kosztują tyle, że i tak wyniosłyby ich więcej niż paliwo, które zmarnują na utrzymywaniu się w powietrzu. Peter siedział na fotelu pierwszego pilota, oglądając rozciągający się przed nim krajobraz złożony z różnokolorowych płacht zakrywających stragany, a także przeróżnych neonowych światełek, zachęcających klientów do kupna jakiegoś egzotycznego produktu. Takie miejscówki nie były dla niego, olbrzymi przepych, co druga osoba chce Cię okraść, a pięknych kobiet to jest tam jak makiem zasiał... Kiedyś jeszcze tam zaglądał, żeby kupić sobie nowe kasety, ale teraz przerzucili się na płyty CD. Come on! Gdzie szacunek do klasyki? Komu chciałoby się słuchać jakiejś "Lady Gagi"? Nie ma tam nic do roboty. Był na siebie wściekły, że uległ prośbom Draxa, Rocketa i Groota, by jednak zajrzeć na tę planetę choć na chwilę. W przeciwieństwie do niego, oni zeszli na powierzchnię. Pewnie wrócą cali obładowani jakimiś dziwactwami i to na niego przypadnie praca wymyślania jakiegoś sposobu by ich z powrotem załadować na pokład. Nie miał jednak pojęcia co z Gamorą, pewnie siedzi u siebie i poleruje miecze, czy co tam ona robi gdy zamyka się sama w pokoju.

Zamiast eksplorowania planety postanowił zająć się jedną ze swoich kaset. Jego Rockowej składance ostatnio wyleciała taśma i teraz trzeba ją nawijać od nowa. Złapał ołówek z jednej z szafek na jego statku i włożył ją w dziurkę w kasecie, powoli kręcąc nią by taśma zaczęła owijać się na szpulce. By umilić sobie ten proces, przy użyciu głównej konsoli statku, włączył sobie bardzo głośno jedną ze swoich kaset. Poruszał głową zgodnie z jej rytmem, a także nucił ją sobie pod nosem. Ah, stary dobry David Bowie. Ciekawe czym się zajmuje dzisiejszymi czasy?
avatar

Peter Quill
Star-Lord

Liczba postów : 5
Join date : 28/05/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Orelion-59

Pisanie by Gamora on Nie Cze 03, 2018 11:05 pm

Cóż za strata czasu. Dziwiła się, że Quill na to pozwolił, ale w końcu był liderem. Gamora usilnie starała się nie burzyć jego bądź co bądź wątłego autorytetu, ale robiła to tylko dlatego, że wbrew swoim... delikatnie mówiąc mankamentom scalał ich drużynę w całkiem zgraną ekipę. No dobra, trzeba dodać, że na pierwszy rzut oka nie wyglądali jak 'całkiem zgrana ekipa'. Zadziorny, gadający zwierz, na ramieniu mniej wygadanego drzewca. Taran w postaci Draxa, zielona, równie waleczna co on kobieta i ich osobisty kwiatek na przedzie. Narcyz Peter Quill. Najgorzej jednak mieli ci, którzy ich nie docenili, a mówiąc najgorzej mam na myśli bardzo źle. Bardzo, bardzo źle.
...A skoro wewnętrznym groźbom wymierzonym w kierunku przyszłych wrogów stało się zadość. Skoro wszystkie możliwe bronie, w tym jej ukochany miecz został wyczyszczony z krwi tych, którzy stanęli na drodze zielonej wojowniczki przyszedł czas na rozprostowanie kości. Ostatnimi czasy zatrudniano ich do zabijania kosmicznych potworów i szło całkiem nieźle. Strategia może jeszcze kulała, ale hej, w takich momentach zawsze była okazja do dopracowania sztuki improwizacji. Zaraz, zaraz. Czy ona go tłumaczyła? Najwyraźniej za dużo czasu bez akcji szkodziło i na jej głowę, dlatego postanowiła opuścić maszynownie i poszukać kogoś do ubicia. ...Znaczy... do rozmowy. Kogo pierwszy wpadnie w jej łapki będzie miał pecha. Zastanawiała się kto jest najbardziej pechowym członkiem ich zespołu, ale długo nie musiała czekać na odpowiedź. Wystarczyło ruszyć w stronę dobiegającej z kokpitu głośnej muzyki. Po drodze sprawdziła czy aby czasem reszta drużyny nie wróciła i dziwnym trafem nikt jej o tym nie poinformował, ale nie. Pustka. Postanowiła podpytać o sytuację Quilla i kontynuowała wycieczkę do kokpitu. Oczywiście miała nadzieje, że krzyknie i dostanie odpowiedź, ale ni huhu. Raz krzyknęła.
- Quill? Kiedy wrócą? - Bez odzewu. W tle zadowolony z siebie Peter coś tam nakręcał i śpiewał pod nosem. Czy on w ogóle mógł usłyszeć swoje myśli?
- PETER! - Dodała jeszcze troszkę zniecierpliwionego tonu, ale nawet to nie wybiło go z rytmu. Niestety, musiała podejść. Już odrobinkę podirytowana odchyliła do tyłu fotel na którym siedział Quill by spojrzeć mu prosto w oczy, swoim bezkompromisowym spojrzeniem.
- Długo jeszcze?! - Zapytała głośniej. Odchyliła go na tyle mocno, że mógł mieć pewne obawy. Jak go puści to biedny będzie miał okazję na spotkanie bliskiego stopnia z szybą. Na dodatek z całkiem sporym impetem, więc... skupienie było wskazane.
avatar

Gamora
Green Assasin Lady

Liczba postów : 5
Join date : 05/05/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Orelion-59

Pisanie by Peter Quill on Sob Cze 09, 2018 2:59 am

Starman był jednym z jego ulubionych kawałków od Bowie'ego. Peter nigdy nawet nie spróbował przeanalizować jej tekstu, skupiając się raczej na chwytliwej melodii i wesołym tekście, który zawsze potrafił podnieść go na duchu. Uznał tę piosenkę za coś w rodzaju swojego hymnu, zamieniając sobie w głowie każde wystąpienie słowa "Starman" na "Star-Lord", nawet jeżeli nie pasowało to do końca do rytmu i było niemalże niemożliwe do zaśpiewania. Wydawało mu się, że coś usłyszał, ale to pewnie była jakaś kosmiczna mucha czy inny insekt, który musiał wleźć do statku, kiedy chłopacy zeskakiwali na powierzchnię planety. Nie przejął się tym i kontynuował prace przy kasecie, która postępowała bardzo sprawnie, pozostało jedynie parę centymetrów taśmy do nakręcenia. Nagle coś gwałtownie odchyliło jego fotel do tyłu. Peter zapewne by podskoczył w krześle, gdyby mógł to zrobić. Wydał z siebie cichy jęk, odbijając się plecami od oparcia. Jego spanikowany umysł zaczął snuć najczarniejsze scenariusze. Podpowiadał, że osobą za nim jest jakiś łowca nagród, który zaraz poderżnie mu gardło i odbierze sporą nagrodę. Dlatego też w pierwszym momencie zamknął oczy i zacisnął zęby, szykując się na ból. W duchu pożegnał się ze swoją ukochaną kolekcją kaset, dobrze mu służyły przez te lata, a także z resztą Strażników. Szkoda, że tak się skończyło, już zaczął lubić tę bandę dziwaków, nawet jeżeli wkurzali go bez przerwy. Trzeba było przyznać, że jego zabójca cieszył się tą chwilą, coś długo zajmuje mu to całe...zabijanie. Musiał być bardzo tani. Sięgnąłby po jednego ze swoich gnatów, lecz przez to, że ma zajęte dłonie, nie zdążyłby. Nagle usłyszał jednak kobiecy głos. Przez muzykę grającą w konsoli sterowania nie mógł być pewien na 100%, ale brzmiał znajomo. Ośmielony tym oraz faktem, że jego gardło nadal pozostało nierozcięte, otworzył powoli jedno oko. Ujrzał zieloną, śliczną twarz o surowym wyrazie i oczach, które paliły się złością. Ta, to Gamora, bez dwóch zdań. Otworzył drugie oko i wyszczerzył się w nerwowym uśmiechu.
- Oh, właściwie to prawie skończyłem! - podniósł nieco wyżej kasetę, w którą wsadził ołówek, chwaląc się postępami w naprawie. Ucieszył się, że zainteresowała się czymś co robił, może w końcu się na niego nieco otworzy. Był to jednak fałszywy alarm. Patrząc na wyraz jej twarzy, zdał sobie sprawę, że nie o to chodziło. Zapewne miała na myśli jak długo potrwa pobyt na tej planecie. Czy zabiłoby ją gdyby to sprecyzowała? Peter, martwiąc się tym, że niedługo może zostać wystrzelony prosto na przednią szybę Milano, postanowił znaleźć sobie wymówkę by móc zmienić pozycję nim odpowie.
- Możemy ściszyć muzykę!? Nie chcę już krzyczeć! - Po części nie było to nawet kłamstwo, krzyczenie nad muzyką były uciążliwe i niewygodne. Powoli i ostrożnie zsunął się z fotela, ani na moment nie zrywając kontaktu wzrokowego z najniebezpieczniejszą kobietą w galaktyce. Przy wstawaniu, rzucił kasetę i ołówek na fotel drugiego pilota. Przekręcił pokrętło regulujące głośność odtwarzacza, ściszając muzykę, lecz nie wyciszając jej przy tym całkowicie. Jego nieoficjalny hymn na pewno umili mu tę rozmowę. Oparł się tyłem o konsole sterowania, kładąc na niej dłonie.
- Szczerze, to nie mam pojęcia, obiecali, że nie zajmie im to długo, ale wiesz jak to bywa z ich obietnicami - spojrzał w lewo, zdając sobie sprawę, że równie dobrze mógł powiedzieć "z naszymi obietnicami", gdyż także był znany za swoje naginanie prawdy - Spodziewałem się, że z nimi pójdziesz. Tam na dole pewnie mają jakieś fajne miecze czy noże do twojej kolekcji... - Starał się rozpocząć nowy temat, w końcu nie codziennie zdarza im się pogadać bez szopów, drzew, niszczycieli i innych przeszkadzajek. Warto z tego korzystać, nim zamknie się znowu w pokoju.
avatar

Peter Quill
Star-Lord

Liczba postów : 5
Join date : 28/05/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Orelion-59

Pisanie by Gamora on Sob Cze 09, 2018 11:06 am

There's a starman waiting in the sky. Zaśpiewała w myślach, bo siłą rzeczy poznała teksty prawie wszystkich piosenek jakimi katował ich Quill.
He'd like to come and meet us
But he thinks he'd blow our minds
Dokończyła zastanawiając się dlaczego śpiewa tą piosenkę. Nie, wróć. Zastanawiała się dlaczego śpiewa. Nie wiedziała co z nią zrobił, ale jeżeli to było to 'blow our minds' to nieżle mu się udało. I może Gamora pochodziła z zupełnie innej części kosmosu, bardziej mrocznej, obfitującej w cierpienie, strach i ciągłą, wręcz nieustanną rywalizację w walce o życie ze swoim przybranym rodzeństwem, to tak, musiała przyznać - ale tylko i wyłącznie sama przed sobą, że nucąc sobie w głowie tę piosenkę również miała w myślach Quilla. I tekst nawet pasował i 'starman' również. Nie dzieliła się swoimi przemyśleniami, bo to by oznaczało, że gdzieś tam w głębi duszy ma o wiele więcej emocji niż szeroki wachlarz złości oraz ciągłej powagi. Wbrew pozorom miała również inne zainteresowania niż noże, miecze i inne bronie przynoszące rychłą śmierć. Wbrew pozorom Gam to całkiem ciekawskie, acz mało cierpliwe stworzonko, dlatego zamiast podejść do sytuacji na spokojnie, wolała zareagować dość żywiołowo... i troszkę się zdziwiła.
Zawahała się widząc jego zamknięte oczy. Co on? Zasnął? Pomyślała przechylając głowę w bok. Chciała trącić go palcem, by sprawdzić, czy nawet nie zmarło się liderowi, ale hej, jak to możliwe? Czyżby niechcący skręciła mu kark? Przecież nawet go nie dotknęła. W życiu by go nie dotknęła! Zaraz, zaraz znowu myśli zapędziły ją w kozi róg, na szczęście Peter postanowił się obudzić. Jego szczęście, nie jej, rzecz jasna.
Swoim spojrzeniem oraz złością próbowała obudzić go jeszcze bardziej, aby uzyskać jak najszybszą odpowiedź, ale Quill jak to Quill nie zaczaił. Ona zresztą również, bo spojrzała najpierw na kasetę, którą jak się tylko dotykało to Peter zaczynał wydawać jakieś dziwne dźwięki i robił wszystko by jednak palce żadne z nich nie dotknęły plastikowej powierzchni tego małego, czegoś z zapisaną na delikatnej taśmie muzyką, a potem znowu z jeszcze większą złością w oczy Petera. Przez kilka sekund nawet zainteresowała się tym co pokazał, tak samo zresztą jak zainteresowała się i walkmanem i słuchawkami z których dobiegały głośnie dźwięki rytmicznych piosenek, ale teraz chciała się po prostu dowiedzieć kiedy wrócą pozostali, dlatego uniosła jedną brew i pogłębiła nerwowe spojrzenie spod którego Quill postanowił się wysmyknąć.
Gamora powoli wyprostowała plecy, dość ostrożnie jak na nią sprowadziła fotel do pozycji wyjściowej. Sama również nie odrywała wzroku od Petera obawiając się, że zaraz jej ucieknie i zostanie z niczym.
- A kontaktowałeś się chociaż z nimi? - Znając życie... jeżeli dobrze się bawili to albo komunikator był wyłączony albo rozwalony przez Draxa. Gamora była pod ogromnym wrażeniem. Naprawdę była pod ogromnym wrażeniem, że jeszcze się nie zgubili.
Skrzyżowała ręce wysłuchując tłumaczeń Quilla, aż w końcu westchnęła zniecierpliwiona i rzekła.
- Idę ich poszukać - Nie czekała na dalsze słowa mężczyzny. Zwróciła się w kierunku wyjścia zatrzymując się tylko i wyłącznie w ich polowej zbrojowni. Swój miecz miała na miejscu, ale noże? Jeszcze nie. Jeden wsunęła w pokrowiec skryty w cholewce dłuższego buta. Drugi zawędrował na udo. Jedno działko za pas spodni... Chyba trzy minutki jeszcze się jej zejdzie. Musiała bardzo, ale to bardzo się powstrzymywać by nie podrygiwać nóżką. Damn, lubiła tę piosenkę.
avatar

Gamora
Green Assasin Lady

Liczba postów : 5
Join date : 05/05/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Orelion-59

Pisanie by Peter Quill on Czw Cze 14, 2018 10:46 pm

Peter postanowił, że oszczędzi sobie słów i zamiast odpowiedzieć Gamorze, pokazał jej odpowiedź. Skrzywił się w zabawny sposób, wzruszył ramionami i podniósł trzy komunikatory leżące na konsoli sterowania, które należały do chłopców. Ten szczur dobrze sobie to wszystko rozplanował, skubany. Domyślił się, że on zostanie wraz z ich zieloną przyjaciółką na pokładzie ich statku, a bez komunikatorów nie będą mogli się z nimi skontaktować, ani go znaleźć - ta planeta to bardzo gęsto zaludniony labirynt. To albo po prostu znowu się upił i rzucił ich komunikatory w kąt. Druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna...
Star-Lord miał już powiedzieć, że chętnie pomoże w poszukiwaniach, lecz kobieta już zniknęła za rogiem. Machnął ręką. Niech już sobie idzie sama jak jej się tak podoba. Podniósł kasetę z fotela i wrócił do nawijania na nią taśmy, nie zostało aż tak dużo. Podczas wykonywania tej czynności miał chwilę by pomyśleć. Pfff, Gamora, kto jej w ogóle potrzebuje? Wystarczy mu, że siedzi na wygodnym fotelu, z głośników dobiega dobra muzyka i że jest absolutnie sam... Jak palec... Będąc swoim jedynym towarzystwem... Bez nikogo...

Cholera!

Poderwał się gwałtownie z fotela. Przeskoczył między dwoma oparciami, w locie wsuwając kasetę do swojego walkmana. Wszystkie wyjścia były zamknięte, więc jeszcze nie wyszła. Znając ją... Ta, przesiadywała w ich polowej zbrojowni.
- Wiesz, nie pozwolę Ci pójść tam samej - powiedział jeszcze nim wyłonił się zza rogu pomieszczenia. Oparł się łokciem o listwę, przenosząc wzrok na najniebezpieczniejszą kobietę w galaktyce - ...bo wtedy zacznie mi się nudzić
Minęły już jakieś dwie minuty, a Gamora nadal się zbroiła. Tym różniła się od reszty kobiet, na które czeka się aż skończą się robić na bóstwo w łazience, na nią czeka się aż wybierze noże, które najlepiej jej pasują do oczu ze zbrojowni. To tłumaczy czemu nie miała czasu go wysłuchać, to byłby czas, który mogłaby poświęcić na dozbrajanie się.
- Idziemy na targ, nie na wojnę. Może zostaw z... 5 kilo noży? - Wymsknęło mu się przez niecierpliwość. Było to nadzwyczaj głupie, gdyż najgorszym momentem na wkurzenie Gamory jest taki, kiedy jest otoczona ostrymi przedmiotami - Wiesz... jak chcesz, nie naciskam - powiedział w nadziei, że nie oberwie nożem w jakieś strategiczne miejsce.
avatar

Peter Quill
Star-Lord

Liczba postów : 5
Join date : 28/05/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Orelion-59

Pisanie by Gamora on Nie Cze 17, 2018 1:47 pm

Skoro rozmawiali spojrzeniami Gam postanowiła posłać mu swoje mówiące 'Ty durniu. Naprawdę nie dopilnowałeś by wzięli ze sobą komunikatory? Jedyny, możliwy, najważniejszy sprzęt by się ze sobą ko-mu-ni-ko-wać?', które przeszło w 'Nie mam na was wszystkich siły' oznajmione przewróceniem oczu i wzięciem spraw w swoje ręce. Przypadek, że Quill znał już prawie wszystkie niezadowolone spojrzenia, a miała ich w zanadrzu całkiem sporo? To też nie do końca jego wina, po prostu Gamorę ciężko zadowolić. Zielona jest niesamowicie wymagająca i żądna dyscypliny, ale tylko dlatego, że wymagania wobec siebie stawiała na wysokiej... za wysokiej poprzeczce. Takową narzucał kiedyś Thanos. Co prawda w zupełnie innej kwestii, ale tak została wychowana i z tak ogromną determinacją szukała okazji do odkupienia win z przeszłości. Dlatego z tak dużą powagą godną kijka w tyłku podchodziła do nawet tak prozaicznych spraw jak zbyt długie zabawienie na jednej z planet.
Stojąc już w zbrojowni miała chwilę spokoju. Dosłownie chwile. Trzy minuty później usłyszała głos i kroki Quilla. Troszkę zaskoczył stwierdzeniem, że nie puści jej samej. Ba, przez myśl przeszło nawet, że może się o nią będzie martwić, czy coś, ale naah. Zaraz wyprowadził ją z błędu i kolejny już raz miała okazję przypomnieć sobie jaki z niego narcyz i egoista.
- Jeżeli myślisz, że będę cię zabawiała rozmową to się grubo mylisz - Rzuciła zerkając wymownie z nad jednego z noży by po dwóch pełnych grozy sekundach wrócić do czynności. Nie żeby musiała patrzeć na to co robi, ale jakieś zasady BHP musiały być zachowane.
Dalsze marudzenie skwitowała kolejnym wkurzonym spojrzeniem, a nawet i dziarskim krokiem które skierowała prosto na niego, przez co zaczął inaczej śpiewać. Tym razem jej spojrzenie jeszcze mówiło 'Co ty wiesz o zabijaniu i zbrojeniu się i tym co nas czeka tam na dole?'
- Idziesz? - Rzuciła tak jakby to ona musiała go poganiać, a potem po prostu go minęła zmierzając w kierunku włazu i nie czekając na ruch ze strony Petera opuściła statek. Opadła na twardą powierzchnie typowym hero landingiem i zaraz się wyprostowała. Pomimo oziębłej postawy bez patrzenia w górę odczekała chwile by mógł znaleźć się zaraz obok. Zaczęła niby poprawiać bezpalczaste rękawiczki, czy tam otrzepywać dłonie z pyłu.
avatar

Gamora
Green Assasin Lady

Liczba postów : 5
Join date : 05/05/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Orelion-59

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach