Vivian Vision

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Vivian Vision

Pisanie by Vivian Vision on Wto Cze 12, 2018 10:06 am

Imię: Vivian Vision
Pseudonim: Viv
Wiek: 1 rok, aczkolwiek zaprogramowana na 16-tolatkę
Przynależność: ---
Rasa: Syntezoid

Wygląd: Została stworzona na wzór swojego ojca, Visiona. Tak, tego Visiona. Posiada zatem syntetyczne ciało, syntetyczne kości, syntetyczne organy oraz wieloprocesorowy mózg. Od jej ojca odróżnia ją głównie niższa (164 cm), dziewczęca sylwetka, jaśniejszy, bardziej różowawy, niż czerwony odcień skóry oraz posiadanie włosów, które to są zielone i sięgają jej do łopatek. Poza tym, po tacie "odziedziczyła" żółte, świecące oczy umieszczone w głębokich, zacienionych oczodołach oraz romboidalny kryształ na środku czoła.
Przeważnie ubiera się raczej ludzko, w jeansy, lub bojówki oraz trampki. W przypadku odzienia wierzchniego preferuje bluzy, lub sweterki ozdobione charakterystycznym dla jej rodziny emblematem składającym się z trzech rombów.

Charakter:

Historia: Dom Visionów znajdował się w Cherrydale, około piętnastu mil na zachód od Waszyngtonu D.C. Tam rodzina składająca się z dwójki dorosłych syntezoidów oraz dwójki syntezoidalnych piętnastolatków wprowadziła się na jesieni 2016 roku. Swoje wczesne życie Viv spędziła na beztroskich zabawach z bratem, kumplowaniu się z dzieciakami sąsiadów oraz uczęszczaniu do wyjątkowo wymagającego liceum im. Aleksandra Hamiltona. Była ciekawa życia oraz ludzi i z każdym dniem uczyła się czegoś nowego. W szkole udało jej się nawet zdobyć dobrego znajomego, ba przyjaciela.
Niestety sielanka długo nie trwała. Nie każdy potrafił zaakceptować tworzące zwyczajną rodzinę notabene maszyny. Do tej pory nietolerancja wobec nich sprowadzała się jedynie do pogardliwych, nieufnych spojrzeń części sąsiadów, niemiłych komentarzy znajomych ze szkoły oraz aktów wandalizmu na posesji. Na początku grudnia, kiedy to Visiona w Białym Domu akurat zatrzymały nadgodziny, a pozostała trójka siedziała przy kuchennym stole odrabiając lekcje, pisząc CV i rozmawiając na bieżące tematy doszło do włamania. Niecodziennego. Włamywacz nie miał celów rabunkowych. Grim Reaper, bo to o nim mowa, nie był w stanie znieść, że zbudowany na bazie fal mózgowych jego brata Vision układa sobie szczęśliwe życie ze zbudowaną na podstawie fal mózgowych jego bratowej Virginią, kiedy w oryginalnej rodzinie Williamsów nie działo się dobrze. Kierowany zawiścią napadł na Visionów za pierwszy cel obierając sobie Vivian, której zasadził dosłowną kosę w brzuch. Natychmiast na pomoc siostrze rzucił się Vin, któremu to Reaper obuchem rozpłatał czaszkę. Dopiero Virginii udało się obezwładnić napastnika. Ostatecznie. W furii, niczym niedźwiedzia matka broniąca swoich młodych, uśmierciła go uderzając blachą do ciasteczek tak długo w potylicę, aż całą kuchenną posadzkę zalała krew. Przerażona swoim czynem, nim zaalarmowany Vision wrócił do domu, zakopała truchło włamywacza pod płotem w ogródku, a mężowi wmówiła, że ten zdołał zbiec.
Vivian po tym zajściu była w ciężkim stanie. Cios uszkodził jej główny rdzeń nerwowy i tylko cudem udało jej się uniknąć śmierci. Jej bratu poszczęściło się jeszcze mniej, wraz z czaszką pękł mu zawierający fale mózgowe kryształ. Co za tym idzie Vin był nie do odratowania. Zginął. Został zamordowany. Vision odłożył na dalszy plan znalezienie oraz zemstę na podobno żywym Reaperze i zajął się naprawą ocalałej córki. Virginia natomiast biła się z myślami, czy przyznać się przed mężem do morderstwa. Po tygodniu rozważań w końcu zdecydowała, miała to zrobić wieczorem, kiedy Vision wróci na noc z laboratorium. Tego dnia otrzymała jednak list z pogróżkami oraz telefonem komórkowym, na którym znajdował się tylko jeden, krótki film. Ktoś nagrał ją zakopującą zwłoki i groził jej, że film zostanie upubliczniony, jeśli Visioni nie znikną z okolicy. Wprawdzie była gotowa przyznać się do swoich czynów przed Visionem, ale nie przed całym światem! To by rzuciło cień na już i tak nie w pełni akceptowane w społeczeństwie syntezoidy.
Okłamała męża, że w ten wieczór ma spotkanie w sprawach pracy z łowcą talentów i udała się pod adres, który udało jej się wyśledzić na podstawie danych z otrzymanego telefonu: adresu MAC komputera, z którego na komórkę przegrany został film, w celu pokojowego rozwiązanie problemu. Tam spotkała ojca jednego ze znajomych Vivian ze szkoły. Miał on dosyć konserwatywne poglądy, wręcz skrajnie, dodatkowo uważał syntezoidy za zagrożenie, za naładowane, chodzące karabiny maszynowe mogące w każdej chwili wystrzelić. Nagrana sytuacja jeszcze bardziej utwierdziła go w jego przekonaniach. Sprzeciwiał się chodzeniu tak niebezpiecznych tworów do tej samej szkoły, co jego syn, sprzeciwiał się również życiu z nimi w tym samym sąsiedztwie, dlatego też próbował wymusić na Viriginii przeprowadzkę. Rozmowa od początku nie była zbyt pokojowa, a z czasem przerodziła się w sprzeczkę. Virginia starała się uspokoić rozmówcę, jednak ten widocznie poczuł się zagrożony i wyciągnął broń. Zaniepokojony krzykami syn szantażującego mężczyzny zszedł na dół sprawdzić, co się dzieje i dokładnie w tym momencie doszło do strzału. Syntezoid wręcz odruchowo zmieniła gęstość i pozwoliła kuli przez siebie przelecieć, a ta ugodziła piętnastolatka. Chłopak natychmiast zmarł na miejscu. Wściekły ojciec rzucił się na Virginię, a ta w nie mniejszym szoku niż on sam, niewiele myśląc zadała mu w samoobronie cios, który pozbawił go przytomności.
Vivian wróciła do domu. Nie zdążyła się nawet pogodzić ze stratą brata, a już pierwszego dnia po powrocie do szkoły dowiedziała się o śmierci C.K. Swojego partnera przy projekcie z chemii i pierwszego, prawdziwego przyjaciela. Został zastrzelony we własnym domu, jego ojciec w śpiączce leżał w szpitalu, a śledztwo nadal trwało. Vision na wszelkie sposoby starał się pocieszyć córkę. Stworzył nawet syntezoidalnego psa, który miał dotrzymać jej towarzystwa w tych ciężkich chwilach. Powoli życie wracało na swoje tory, normowało się, Vivian godziła się z podwójną stratą, tylko Virginia była jakaś nieswoja. Mijały dni i tygodnie. Stan mężczyzny w śpiączce poprawiał się, a Virginię zjadały wyrzuty sumienia.
W końcu nie wytrzymała. Wpierw przyznała się do swoich czynów przed córką. Viv zareagowała agresywnie, oskarżyła matkę o śmierć przyjaciela, zniszczyła salon i nie mogąc poradzić sobie z nadmiarem emocji opuściła dom. Po kłótni Virginia czuła się jeszcze gorzej. Wiedząc, że ojciec C.K. kiedyś się obudzi i z pewnością złoży zeznania oskarżające Visionów zadzwoniła na komisariat, przyznała się do wszystkich swoich win, podała położenie ciała Reapera, po czym wzięła łyk z latającej wazy z Zenn-La i usiadła na kanapie czekając na męża. Magiczna woda powoli przepływała przez jej wnętrzności doprowadzając do ich korozji i niszcząc je. Ostatecznie Virginia skonała w ramionach Visiona.
Popełniła samobójstwo, aby pokazać, że to ona była "wadliwa". Tylko ona. Chciała w ten sposób odciągnąć jakiekolwiek podejrzenia od reszty rodziny. Mimo to zarówno Vivian, jak i Viv znaleźli się pod szczególną obserwacją Avengers.
Vivian śmierć mamy bardzo przeżyła. Wręcz sama oskarżała się o jej spowodowanie swoim wybuchem złości. Nie będąc w stanie poradzić sobie z żałobą po trzech, niesamowicie ważnych osobach w życiu oraz nie chcąc znów dopuścić do sytuacji, gdzie jej wybuch złości mógłby komuś zrobić krzywdę odcięła się od swoich uczuć. W ten sposób stosunkowo łatwo udało jej się powrócić do normalnego życia. Starała się funkcjonować jak całkowicie normalna nastolatka i sprawiać ojcu jak najmniej problemów, a także dawać Avengers jak najmniej powodów, by móc twierdzić, że syntezoidy mogłyby być z natury złe. Chodziła do szkoły, wieczorami odrabiała lekcje i grała w gdy online, a weekendy spędzała z tatą idąc na przykład do parku rozrywki, na lody, do muzeum, czy też posłuchać koncertu.

Umiejętności:

Wyposażenie:

Super moce:
avatar

Vivian Vision

Liczba postów : 1
Join date : 12/06/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach